
Włochy – dzień 5
Wenecja na deser! Wielki finał włoskiej przygody!
Wszystko co dobre, kiedyś się kończy – ale my kończymy w wielkim stylu!
Dzisiejszy dzień to była prawdziwa „operacja desantowa”.
Oto jak ekipa z Technikum nr 3 podbiła miasto na wodzie:
- Morska przeprawa: Zaczęliśmy od 1,5-godzinnego rejsu statkiem. Wiatr we włosach, słońce na twarzach i zero chorob morskiej – pełen profesjonalizm!
- Weneckie labirynty: Od południa testowaliśmy wytrzymałość weneckich mostów i urokliwych uliczek. I tu pojawiły się „schody”… i to dosłownie!
- Lekcja logistyki: Okazało się, że „prawa strona” i „marsz gęsiego” to pojęcia czysto teoretyczne. Nasza próba poruszania się w szyku bojowym momentami przypominała radosny chaos, ale hej – grunt, że nikt nie wylądował w kanale!
- Ostatnie spojrzenie na Lagunę: O 18:00 zameldowaliśmy się na statku powrotnym, by pożegnać Wenecję w blasku zachodzącego słońca.
Wracamy bogatsi o tysiące zdjęć, setki wspomnień i nową umiejętność: wiemy już, że włoska kawa potrafi zdziałać cuda po pobudce o 2 rano!
Rzym, San Marino, Padwa, Rimini, Mirabilandia i Wenecja – dziękujemy, było epicko! Widzimy się w szkole (ale nie obiecujemy, że będziemy tam ciałem w poniedziałek rano…)





